Cześć!
Dzisiaj chciałam Wam pokazać boxa, którego zrobiłam na szybko jeszcze w październiku. Jest trochę nietypowy, bo dla dwóch szczęśliwych panów, którzy biorą ślub właśnie dzisiaj :)
Today I wanted to show you the exploding box that I made in October. It's a bit non-standard, cause it's for great gay couple who is getting married today :)
Początkowo miałam zagwostkę jaki motyw wybrać, ale w końcu zdecydowałam się na klasykę, czyli dwa tekturkowe cylindry (zdecydowanie muszę poćwiczyć prace ręczne z użyciem dużych ilości kleju...).
At the beginning I was uncertain which theme to choose, but I finally decided for classics - two paper top-hats.
Cheers! ♥♥♥
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty
piątek, 3 listopada 2017
czwartek, 27 listopada 2014
066. Jesienne miłości.
Cześć! Znów znikłam na dwa
miesiące. Tak to już bywa. Zupełnie odzwyczaiłam się od cięcia i klejenia
papierów, ale zanim sobie przypomnę, co i jak, chciałam pokazać Wam jesienny
exploding box, który zrobiłam dla pary młodej. Kolory są, co prawda, mało
ślubne, ale ileż można taplać się w bieli, ecru, koronce i wszystkich innych
taftach... ;)
Hi! Again, I was gone for two months. It happens, so be
it. I forgot a little bit how to cut and glue papers together and as I’ll to
remember that, I wanted to show you an autumn exploding box, which I did for newlyweds.
The colours are in fact not much of wedding-style, but I get sick thinking
about white, ecru, lase and other taffetas... ;)
Państwo młodzi są ogromnymi
miłośnikami grzybobrania, więc chwyciłam za szydełko.
The newlyweds are big fans of mushroom picking, so I
crocheted some shrooms ;)
Jak Wam się podoba? :)
How do you like it? :)
Jesteście tam jeszcze? :D
Still with me? :D
Miłego wieczoru! ♥♥♥
Have a nice evening! ♥♥♥
sobota, 10 maja 2014
061. Słodkie pudełko.
Kiedy byłam mała, chciałam
zostać różnymi osobami, ale nigdy florystką. Układanie kwiatów ani mi nie
wchodziło, ani mnie nie pociągało i może dlatego właśnie w swoich papierowych
pracach podchodzę nieufnie do wszelkich elementów floralnych ;) Jednak biorąc
się kilka dni temu za ślubnego boxa dla znajomych przemogłam się i postanowiłam
wreszcie wykorzystać nagromadzone w szufladach kwiatuszki. Efekt, muszę
przyznać, bardzo mi się podoba! A Wam? :)
When I was a little girl, I wished to become many
people, but never a florist. Arranging flowers or making bouquets were never my
thing and maybe that’s why I’m not used to put a lot of floral elements into my
works ;) However, few days ago preparing an exploding box for my friend’s
wedding, I finally decided to use some paper flowers stocked in my drawers. And
I must say that I’m satisfied with the effect! What’s your opinion? :)
Box jest znów nieco minimalistyczny,
ale dzięki temu uniknęłam chaosu. Poza tym dla mnie bardzo ważne są życzenia,
dlatego zostawiłam aż tyle pustego miejsca ;) Bo czym byłaby najpiękniejsza
kartka, jeżeli zabrakłoby w niej życzeń?
The box is (again) a bit minimalistic, but at the same
time I avoided the chaos. Apart from that the wishes are very important for me,
so that’s why I left so many empty places ;) What would be the prettiest card,
if it lacked wishes?
Jak widać chęć na jasne,
pastelowe kolory mnie nie opuszcza! Co o tym sądzicie? :)
As you can see I’m still experimenting with bright,
pastel colours!
Miłego dnia! ♥♥♥
Have a nice day! ♥♥♥
środa, 16 października 2013
035. Na ślub Agnieszki i Marcina.
Kolejny exploding box.
Podziwiam Was – jeszcze się nie skarżycie, że macie dość! Nikt mi jeszcze nie
grozi palcem! Dziś przedostatnie pudełko na najbliższy czas (mam jeszcze
zamówienie na jedno do końca przyszłego tygodnia) i mam nadzieję, że wezmę się
wreszcie za mój planowany kwartalnik. Specjalnie zakupiłam sobie na niego album
podczas szaleńczego wypadu na krakowski Craftshow dwa tygodnie temu! A teraz
leży w pudełku i obrasta kurzem! Wstyd i hańba!
Yet another exploding box. You're lovely - you still don't complain about me uploading all these boxes and nothing else! Today it's last but one (because I have one more order until next weekend) and I hope, I'll find some time for the autumn-winter journal that I planned for last months of this year. I even bought myself an album-base during Cracow's Craftshow, few weeks ago! And now it is hidden, waiting for me to have some free time! Shame on me!
...ale cóż. Boxy się same nie zrobią – szczególnie ten jeden, który udało mi się skończyć na szybko w piątek... W sobotę był szaleńczy wyjazd do Kielc, a w niedzielę ślub i wesele moich znajomych (a dokładniej mojej poprzedniej współlokatorki i jej mężczyzny :D). Wszystko się udało – box z „wkładką sałacianą” się podobał, więc ja tam jestem zadowolona :) Na osobę towarzyszącą zabrałam kolegę, którego poznałam kilka lat temu na kursie tańca, więc na weselu specjalnie się nie nudziłam. Ba! Wytańczyłam z panem młodym cztery pełne tańce (w tym jedną cza-czę!) i absolutnie nie mam na co narzekać.
..anyways. This exploding wedding box was made very quickly (and almost without prior planning) last Friday... Saturday I spent on a short journey to Kielce and than on Sunday we attended the long-awaited wedding of my friends (my ex-flatmate and her man to be precise :D). Everything came out well - they really liked box (and its 'stuffing') and I'm glad they did :) I went with my friend from dance classes as a companion, so I didn't get bored during the wedding party. And I danced with the groom four times (including cha-cha!), so I have absolutely nothing to complain about ;)
P.S. Jak Wam się podoba
nowy, wybitnie prosty szablon? Jakoś tak jaśniej, nieprawdaż? :)
P.S. How do you like the new (and SIMPLE) layout? A bit brighter, don't you think? ;)
Yet another exploding box. You're lovely - you still don't complain about me uploading all these boxes and nothing else! Today it's last but one (because I have one more order until next weekend) and I hope, I'll find some time for the autumn-winter journal that I planned for last months of this year. I even bought myself an album-base during Cracow's Craftshow, few weeks ago! And now it is hidden, waiting for me to have some free time! Shame on me!
...ale cóż. Boxy się same nie zrobią – szczególnie ten jeden, który udało mi się skończyć na szybko w piątek... W sobotę był szaleńczy wyjazd do Kielc, a w niedzielę ślub i wesele moich znajomych (a dokładniej mojej poprzedniej współlokatorki i jej mężczyzny :D). Wszystko się udało – box z „wkładką sałacianą” się podobał, więc ja tam jestem zadowolona :) Na osobę towarzyszącą zabrałam kolegę, którego poznałam kilka lat temu na kursie tańca, więc na weselu specjalnie się nie nudziłam. Ba! Wytańczyłam z panem młodym cztery pełne tańce (w tym jedną cza-czę!) i absolutnie nie mam na co narzekać.
..anyways. This exploding wedding box was made very quickly (and almost without prior planning) last Friday... Saturday I spent on a short journey to Kielce and than on Sunday we attended the long-awaited wedding of my friends (my ex-flatmate and her man to be precise :D). Everything came out well - they really liked box (and its 'stuffing') and I'm glad they did :) I went with my friend from dance classes as a companion, so I didn't get bored during the wedding party. And I danced with the groom four times (including cha-cha!), so I have absolutely nothing to complain about ;)
Chyba, że na to, że
wróciłam rozchorowana... Chociaż to raczej na własne życzenie, bo cały
poprzedni tydzień przechodziłam z kaszlem i temperaturą. I teraz się zemściło.
Jutro mam planowany wykład dla studentów, a tu zaatakowało mnie zapalenie
krtani! I zamiast artykułować poprawnie zdania, wydaję świszcząco-szeleszczące
odgłosy przywołujące na myśl strzygi i inne takie różne... Ech, trzeba będzie
na gwałtu-rety nadrabiać zajęcia. Zupełnie mi się to nie podoba...
Well, maybe one thing... I caught cold. Actually, it's my fault, because I was a bit ill last week and should have stayed at home instead of acting as if I had no fever or sore throat. Well, I saw it coming. Tomorrow I'm giving a lecture, and today... well... I'm losing my voice. The only sounds that I make are squeaks and swishes. Gosh, I will have to give some extra lectures. No fun.
Well, maybe one thing... I caught cold. Actually, it's my fault, because I was a bit ill last week and should have stayed at home instead of acting as if I had no fever or sore throat. Well, I saw it coming. Tomorrow I'm giving a lecture, and today... well... I'm losing my voice. The only sounds that I make are squeaks and swishes. Gosh, I will have to give some extra lectures. No fun.
Ach! Gdzie ja temat
zmieniam! Box! Właśnie! Wykorzystałam papierki z Galerii Papieru i z Piątku 13.
:) Reszta to ścinki z papierków od ScrapCake (zakochałam się w ich wzorach!!!).
Całość, oczywiście, wypisywana ręcznie ;) Mam nadzieję, że się podoba. W sumie
starałam się robić boxa bez specjalnych udziwnień, żeby móc później ‘prezent’
wpakować w kieszonki ;)
About the box - I used papers from collections of Galeria Papieru and Piątek 13. :) The rest are some paper scraps from collections of ScrapCake (I felt in love with them!!!). Everything (of course) is hand-written ;) I hope you like that. All in all I was trying to make a simple box, so I would have been able to put some 'gifts' in it ;)
About the box - I used papers from collections of Galeria Papieru and Piątek 13. :) The rest are some paper scraps from collections of ScrapCake (I felt in love with them!!!). Everything (of course) is hand-written ;) I hope you like that. All in all I was trying to make a simple box, so I would have been able to put some 'gifts' in it ;)
Dobrej nocy! :)
Have a good night! :)
Have a good night! :)
P.S. How do you like the new (and SIMPLE) layout? A bit brighter, don't you think? ;)
sobota, 20 lipca 2013
030. Ślubny box bez kremu.
Kiedy zaczynałam pisać tego
bloga, miałam nadzieję, że zawrotna liczba trzydziestu wpisów wybije gdzieś w
maju... A tu proszę... Zdecydowanie muszę się mniej obijać! Ostatnimi czasy
nęci mnie niezmiernie Project Life, ale może jeszcze nie teraz... Nęci mnie też
zrobienie przepiśnika (za dużo cupcakes, które piekę gubi się gdzieś w mojej
głowie), ale poczekam, może mi przejdzie ;)
Dziś mam do pokazania
exploding box (tak, znowu). Ślubne, chociaż nie kremowe. Żółty jest faktycznie
mało romantyczny w swoim podstawowym znaczeniu, ale cóż poradzić. Może
skojarzyć się z miodem... Ja nie jestem wybitnie w romantycznym nastroju.
Papiery oczywiście z
Galerii Papieru ;)
Miłego dnia, kochani!
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















