Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ślub. Pokaż wszystkie posty

piątek, 3 listopada 2017

081. EXPLODING BOX: Top-hats.

Cześć!

Dzisiaj chciałam Wam pokazać boxa, którego zrobiłam na szybko jeszcze w październiku. Jest trochę nietypowy, bo dla dwóch szczęśliwych panów, którzy biorą ślub właśnie dzisiaj :)

Today I wanted to show you the exploding box that I made in October. It's a bit non-standard, cause it's for great gay couple who is getting married today :)




Początkowo miałam zagwostkę jaki motyw wybrać, ale w końcu zdecydowałam się na klasykę, czyli dwa tekturkowe cylindry (zdecydowanie muszę poćwiczyć prace ręczne z użyciem dużych ilości kleju...).

At the beginning I was uncertain which theme to choose, but I finally decided for classics - two paper top-hats.

Cheers! ♥♥♥



czwartek, 27 listopada 2014

066. Jesienne miłości.

Cześć! Znów znikłam na dwa miesiące. Tak to już bywa. Zupełnie odzwyczaiłam się od cięcia i klejenia papierów, ale zanim sobie przypomnę, co i jak, chciałam pokazać Wam jesienny exploding box, który zrobiłam dla pary młodej. Kolory są, co prawda, mało ślubne, ale ileż można taplać się w bieli, ecru, koronce i wszystkich innych taftach... ;)

Hi! Again, I was gone for two months. It happens, so be it. I forgot a little bit how to cut and glue papers together and as I’ll to remember that, I wanted to show you an autumn exploding box, which I did for newlyweds. The colours are in fact not much of wedding-style, but I get sick thinking about white, ecru, lase and other taffetas... ;)


Państwo młodzi są ogromnymi miłośnikami grzybobrania, więc chwyciłam za szydełko.

The newlyweds are big fans of mushroom picking, so I crocheted some shrooms ;)


Jak Wam się podoba? :)

How do you like it? :)


Jesteście tam jeszcze? :D

Still with me? :D


Miłego wieczoru! ♥♥♥

Have a nice evening! ♥♥♥


sobota, 10 maja 2014

061. Słodkie pudełko.

Kiedy byłam mała, chciałam zostać różnymi osobami, ale nigdy florystką. Układanie kwiatów ani mi nie wchodziło, ani mnie nie pociągało i może dlatego właśnie w swoich papierowych pracach podchodzę nieufnie do wszelkich elementów floralnych ;) Jednak biorąc się kilka dni temu za ślubnego boxa dla znajomych przemogłam się i postanowiłam wreszcie wykorzystać nagromadzone w szufladach kwiatuszki. Efekt, muszę przyznać, bardzo mi się podoba! A Wam? :)

When I was a little girl, I wished to become many people, but never a florist. Arranging flowers or making bouquets were never my thing and maybe that’s why I’m not used to put a lot of floral elements into my works ;) However, few days ago preparing an exploding box for my friend’s wedding, I finally decided to use some paper flowers stocked in my drawers. And I must say that I’m satisfied with the effect! What’s your opinion? :)



Box jest znów nieco minimalistyczny, ale dzięki temu uniknęłam chaosu. Poza tym dla mnie bardzo ważne są życzenia, dlatego zostawiłam aż tyle pustego miejsca ;) Bo czym byłaby najpiękniejsza kartka, jeżeli zabrakłoby w niej życzeń?

The box is (again) a bit minimalistic, but at the same time I avoided the chaos. Apart from that the wishes are very important for me, so that’s why I left so many empty places ;) What would be the prettiest card, if it lacked wishes?


Jak widać chęć na jasne, pastelowe kolory mnie nie opuszcza! Co o tym sądzicie? :)

As you can see I’m still experimenting with bright, pastel colours!


Miłego dnia! 


Have a nice day! 

środa, 16 października 2013

035. Na ślub Agnieszki i Marcina.

Kolejny exploding box. Podziwiam Was – jeszcze się nie skarżycie, że macie dość! Nikt mi jeszcze nie grozi palcem! Dziś przedostatnie pudełko na najbliższy czas (mam jeszcze zamówienie na jedno do końca przyszłego tygodnia) i mam nadzieję, że wezmę się wreszcie za mój planowany kwartalnik. Specjalnie zakupiłam sobie na niego album podczas szaleńczego wypadu na krakowski Craftshow dwa tygodnie temu! A teraz leży w pudełku i obrasta kurzem! Wstyd i hańba!

Yet another exploding box. You're lovely - you still don't complain about me uploading all these boxes and nothing else! Today it's last but one (because I have one more order until next weekend) and I hope, I'll find some time for the autumn-winter journal that I planned for last months of this year. I even bought myself an album-base during Cracow's Craftshow, few weeks ago! And now it is hidden, waiting for me to have some free time! Shame on me!


...ale cóż. Boxy się same nie zrobią – szczególnie ten jeden, który udało mi się skończyć na szybko w piątek... W sobotę był szaleńczy wyjazd do Kielc, a w niedzielę ślub i wesele moich znajomych (a dokładniej mojej poprzedniej współlokatorki i jej mężczyzny :D). Wszystko się udało – box z „wkładką sałacianą” się podobał, więc ja tam jestem zadowolona :) Na osobę towarzyszącą zabrałam kolegę, którego poznałam kilka lat temu na kursie tańca, więc na weselu specjalnie się nie nudziłam. Ba! Wytańczyłam z panem młodym cztery pełne tańce (w tym jedną cza-czę!) i absolutnie nie mam na co narzekać.

..anyways. This exploding wedding box was made very quickly (and almost without prior planning) last Friday... Saturday I spent on a short journey to Kielce and than on Sunday we attended the long-awaited wedding of my friends (my ex-flatmate and her man to be precise :D). Everything came out well - they really liked box (and its 'stuffing') and I'm glad they did :) I went with my friend from dance classes as a companion, so I didn't get bored during the wedding party. And I danced with the groom four times (including cha-cha!), so I have absolutely nothing to complain about ;)


Chyba, że na to, że wróciłam rozchorowana... Chociaż to raczej na własne życzenie, bo cały poprzedni tydzień przechodziłam z kaszlem i temperaturą. I teraz się zemściło. Jutro mam planowany wykład dla studentów, a tu zaatakowało mnie zapalenie krtani! I zamiast artykułować poprawnie zdania, wydaję świszcząco-szeleszczące odgłosy przywołujące na myśl strzygi i inne takie różne... Ech, trzeba będzie na gwałtu-rety nadrabiać zajęcia. Zupełnie mi się to nie podoba...

Well, maybe one thing... I caught cold. Actually, it's my fault, because I was a bit ill last week and should have stayed at home instead of acting as if I had no fever or sore throat. Well, I saw it coming. Tomorrow I'm giving a lecture, and today... well... I'm losing my voice. The only sounds that I make are squeaks and swishes. Gosh, I will have to give some extra lectures. No fun.


Ach! Gdzie ja temat zmieniam! Box! Właśnie! Wykorzystałam papierki z Galerii Papieru i z Piątku 13. :) Reszta to ścinki z papierków od ScrapCake (zakochałam się w ich wzorach!!!). Całość, oczywiście, wypisywana ręcznie ;) Mam nadzieję, że się podoba. W sumie starałam się robić boxa bez specjalnych udziwnień, żeby móc później ‘prezent’ wpakować w kieszonki ;)

About the box - I used papers from collections of Galeria Papieru and Piątek 13. :) The rest are some paper scraps from collections of ScrapCake (I felt in love with them!!!). Everything (of course) is hand-written ;) I hope you like that. All in all I was trying to make a simple box, so I would have been able to put some 'gifts' in it ;)

Dobrej nocy! :)

Have a good night! :)

P.S. Jak Wam się podoba nowy, wybitnie prosty szablon? Jakoś tak jaśniej, nieprawdaż? :)

P.S. How do you like the new (and SIMPLE) layout? A bit brighter, don't you think? ;)


sobota, 20 lipca 2013

030. Ślubny box bez kremu.

Kiedy zaczynałam pisać tego bloga, miałam nadzieję, że zawrotna liczba trzydziestu wpisów wybije gdzieś w maju... A tu proszę... Zdecydowanie muszę się mniej obijać! Ostatnimi czasy nęci mnie niezmiernie Project Life, ale może jeszcze nie teraz... Nęci mnie też zrobienie przepiśnika (za dużo cupcakes, które piekę gubi się gdzieś w mojej głowie), ale poczekam, może mi przejdzie ;)

Dziś mam do pokazania exploding box (tak, znowu). Ślubne, chociaż nie kremowe. Żółty jest faktycznie mało romantyczny w swoim podstawowym znaczeniu, ale cóż poradzić. Może skojarzyć się z miodem... Ja nie jestem wybitnie w romantycznym nastroju.


Papiery oczywiście z Galerii Papieru ;)

Miłego dnia, kochani!