Pokazywanie postów oznaczonych etykietą crochet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą crochet. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 27 listopada 2014

066. Jesienne miłości.

Cześć! Znów znikłam na dwa miesiące. Tak to już bywa. Zupełnie odzwyczaiłam się od cięcia i klejenia papierów, ale zanim sobie przypomnę, co i jak, chciałam pokazać Wam jesienny exploding box, który zrobiłam dla pary młodej. Kolory są, co prawda, mało ślubne, ale ileż można taplać się w bieli, ecru, koronce i wszystkich innych taftach... ;)

Hi! Again, I was gone for two months. It happens, so be it. I forgot a little bit how to cut and glue papers together and as I’ll to remember that, I wanted to show you an autumn exploding box, which I did for newlyweds. The colours are in fact not much of wedding-style, but I get sick thinking about white, ecru, lase and other taffetas... ;)


Państwo młodzi są ogromnymi miłośnikami grzybobrania, więc chwyciłam za szydełko.

The newlyweds are big fans of mushroom picking, so I crocheted some shrooms ;)


Jak Wam się podoba? :)

How do you like it? :)


Jesteście tam jeszcze? :D

Still with me? :D


Miłego wieczoru! ♥♥♥

Have a nice evening! ♥♥♥


środa, 12 marca 2014

051. Owl My Gosh!

Każdy z nas zna przynajmniej jedną taką osobę, która ma bzika na punkcie sów. To niesamowite ułatwienie w kwestii prezentów ;) Wiesz, że zawsze trafisz w dziesiątkę. Otóż ostatnio tak się złożyło, że na śmierć zapomniałam o urodzinach mojej dobrej znajomej i musiałam na gwałtu-rety wymyśleć jakąś kartkę lub drobiazg. Oczywiście, padło na sówkę.


Od czasu do czasu zdarza mi się wziąć do ręki szydełko i coś z nim pokombinować. Najczęściej są to jednak różyczki lub inne kwiatki na chałupnicze broszki. Ewentualnie czapki albo szaliki (w zależności od potrzeby i warunków atmosferycznych). Tym razem znalazłam jednak świetny szablon na jednym z blogów, trochę go pozmieniałam i wyszła z tego malutka (4 cm wysokości), całkiem sympatyczna sówka. Sówka, która, co prawda, wygląda jakby właśnie coś wciągnęła, albo wypiła o jedno espresso za dużo, ale nie czepiajmy się szczegółów.

Sowę zapakowałam do małego exploding boxa, którego Wam nie pokażę, bo, niestety, nie zdążyłam zrobić zdjęcia, ale najważniejsze, że solenizantka była zadowolona. To zdecydowanie mobilizuje, żeby dalej eksperymentować z szydełkiem! Kto wie, może będę sięgać po nie częściej ;)


Szablon, jak już pisałam, nie jest mój, ale znalazłam go na Sidrun – Small Owls. Jeżeli znajdziecie czas, to koniecznie zajrzyjcie, bo dziewczyna robi cuda :)

Miłego dnia! :)

poniedziałek, 11 listopada 2013

038. Listopad? Już?

Witajcie po kolejnej przerwie! Tym razem sponsorowanej, a jakże, pisaniem na gwałtu-rety artykułu na konferencję. Czasami zastanawiam się czy jest na świecie jeszcze ktoś taki jak ja. Ktoś, kto ZAWSZE robi wszystko na ostatnią chwilę i NIGDY nie wyrabia się z terminami. Ktoś, kto jest zawsze gdzieś spóźniony. Ktoś, dla kogo zegarki to absolutnie zbędna innowacja w trybie życia codziennego. Ktoś, dla kogo budzik jest raczej przypomnieniem, że należy spać dalej. Powinnam znaleźć sobie na towarzysza życia jakiegoś stereotypowego Niemca, który by mnie ogarnął. Mnie i moje terminy ;)


Ostatnimi czasy udało mi się zrobić jedynie dwie rzeczy – wpis do albumu i pudełko imieninowe. To i tak już coś. Prawda? :) Wpis kończy mój krótki cykl październikowych zabaw w inspiracje i jestem z niego zadowolona, mimo, że jest bardzo prosty. Przynajmniej motywuje! ;)


Co do pudełeczka nie mam, niestety, zdjęć całości. Wstyd przyznać, że tak się spieszyłam z jego dostarczeniem, że aż zapomniałam o fotkach... Na szczęście zdążyłam uwiecznić główną atrakcję boxa, a więc własnoręcznie stworzony bukiecik szydełkowych różyczek :) Maleństwo miało ok. 7-8 cm wysokości i prezentowało się następująco:


Napiszcie, co o tym sądzicie! :D A ja uciekam się pakować do jutrzejszego wyjazdu! Och! Ach! Urlop w Paryżu! <3


Miłego dnia, kochani! :)