Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tagi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tagi. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 kwietnia 2014

057. Wielkanocne kartki i tag.

Cześć! W tym roku zadziwiająco wcześnie wzięłam się za kartki wielkanocne! (Dla porównania w zeszłym roku wykańczałam je w drugi dzień świąt.) Głównym motywatorem był świetny tutorial na blogu Galerii Papieru, w którym się po prostu zakochałam!  Zinterpretowałam go trochę „po swojemu”, ale i tak jestem bardzo zadowolona z efektu. Polecam! :)


Największy problem sprawiły mi chyba papiery, bo okazało się nagle, że prawie pokończyły mi się wszystkie zielone! A wypad do sklepu właściwie w niczym nie pomógł :( Jakoś jednak spróbowałam sobie poradzić...


Rozpędziłam się tak bardzo, że nawet zrobiłam wielkanocny tag... Coś, co zdarza mi się bardzo-baaaardzo rzadko ;)


Kartki lecą za ocean, a ja „lecę” do biblioteki. Na rowerze, nie na miotle! ;)

Miłego dnia! 


P.S. Z góry dzięki za każde miłe słowo i komentarz!

niedziela, 19 stycznia 2014

041. Pomarańczowy fiolet - tag.

Minionego tygodnia na pewno nie będę wspominać jako najlepszego tygodnia w moim życiu. Ba! Nie będzie on nawet w pierwszej setce... Myślę, że szary koniec to odpowiednie miejsce. Chociaż i to może za wysoko. Zaczęło się poniedziałkiem (ach, tak, poniedziałki, to dni, które powinno się przesypiać), kiedy zerwałam się z łóżka o jakiejś pogańskiej porze, przypomniawszy sobie, że nie skończyłam przygotowywać prezentacji na wykład. A studenci potrafią być tacy okrutni...;) Na poniedziałku tydzień się jednak nie zakończył (a powinien). Nadeszło widmo deadline’ów, poprawiania obcych artykułów do obcych książek i przygotowywania kolejnego wykładu (bo przecież koniec semestru i trzeba wszystko nadrobić). A no tak. I jeszcze ząb. Jeżeli na świecie powstanie kiedyś lista ludzi, którzy najbardziej boją się dentystów, to, nieskromnie mówiąc, znajdę się w czołówce. Ha. Celowałabym nawet w pierwszą dziesiątkę. Na fotelu dentystycznym prawie zemdlałam (plus jest taki, że można w moim przypadku zaoszczędzić na znieczuleniu ;D), chociaż pani stomatolog robiła co w swojej mocy, żeby sprawiać wrażenie miłej i pomocnej. Nie żebym miała już swoje lata i była dorosłym (i odpowiedzialnym) człowiekiem. Na dentystę reaguję instynktem pierwotnym. Żeby dopełnić radości, całą sobotę przeleżałam w łóżku z temperaturą i bólem wszystkiego. Także trzeci tydzień stycznia 2014 wykreślam z pamięci. Raz i na zawsze ;)

Wbrew wszystkiemu, udało mi się zrobić wczoraj (tak, w łóżku) ekspresowy tag. Inspirowany z jednej strony tym cudem znalezionym na Etsy...

source

Z drugiej zaś strony kolorystyką zaproponowaną starym wyzwaniem na PWC, które bardzo mi się podobało, ale jak zwykle nie wyrobiłam się na czas. Just being me ;)


Miałam na zbyciu akurat kawowe zdjęcie, które wywołałam dawno temu w trawie i nie miałam do końca pomysłu, co z nim zrobić. Ale oto zostały mi jeszcze fioletowo-rude ścinki z kartek, więc zabrałam się do roboty. Nadal trochę nie odnajduję się w tagach ;)


Miłej niedzieli! :)


piątek, 1 marca 2013

016. Irlandzki tag i postanowienia na marzec.


Dziś zacznę od zaproszenia-taga, które skomponowałam na około-patrykową imprezę, którą, będziemy w połowie miesiąca organizować w mieszkaniu. Na pomysł wpadliśmy razem z T. – jemu marzy się balanga z irlandzkim rockiem i takimi tam, a ja już od dłuższego czasu nosiłam się z pomysłem jakiejś imprezy tematycznej. Żeby można było zrobić dekoracje i żarełko przygotowywać pod kształt i kolor. I muffinki z koniczynkami. I kanapeczki z liśćmi szpinaku wyciętymi w koniczynki. I zielone piwo. I wódka ze skitelsów. I... Och-ach. (Na szczęście mamy w pokoju zielone ściany, to nie będę zmuszać chłopaków, żeby przemalowywali ;D).


Hekhem... No więc nadszedł marzec i czas rozliczyć się z planów i postanowień na luty. Oczywiście bywało lepiej ;) Więcej zdjęć faktycznie robiłam! Może nie jakoś specjalnie dużo, ale przez cały miesiąc uzbierałam pokaźną ilość kilkunastu, z którymi da się już coś zrobić. Przygotować wykłady... Hm... Nie wiem czy liczy się to, że zrobiłam półtorej prezentacji na siedem planowanych, ale i tak jestem zadowolona, bo przy okazji szukania przykładów historyzmów w najnowszej modzie, trafiłam na oszałamiającą kolekcję Dolce&Gabbana *_* [klik!]. Poza tym nie jąkam się już, kiedy gadam do lustra (chociaż to może równie dobrze świadczyć o jakiś zaburzeniach psychicznych ;P). Recenzja na MONOLOCO prawie napisana. W każdym razie z zapartym tchem przeczytałam niesamowitą książkę o Morzu Aralskim i szkic tekstu już jest. Na papierze! Hurra! Jeżeli ktokolwiek lubi podróżowanie to zapraszam na portal – MONOLOCO ma już rok! [klik!]. Ogarnąć scrapbookowy grajdoł – ha! Też się udało! Co prawda K. śmiał się ze mnie jak piłowałam tekturę tępym nożem, ale zrobiłam z niej pojemne segragatorki na papiery i teraz, jeżeli coś robię to nie rozkładam wszystkiego na podłodze wokół biurka! :D Tworzyć, tworzyłam :) Zresztą sami mogliście zobaczyć. Wszystkiego po trochu. Chociaż teraz czeka mnie projektowanie zaproszeń na ślub (nie! nie mój!). Muffiny zostały przez luty udoskonalone – szczególnie w wersji bananowych muffinów z czekoladą. Są boskie, nie za słodkie, ślicznie rosną i w ogóle osom! Przepis uniwersalny i bardzo chętnie się podzielę ;)

Z pisaniem podań o pracę nie było już tak dobrze, ale być może okaże się, że będzie grant na badania, a więc i zatrudnienie się znajdzie ;) Nie ruszyłam też zupełnie bibliografii do doktoratu za co mi wstyd i powinnam siedzieć w kącie z papierową torbą na głowie opatrzoną jakże trafnym słowem: LEŃ. Wycieczka do Wiednia również gdzieś tam się zawieruszyła, bo robiłam plan wakacyjnego wyjazdu do Brugii. No, a sanskryt... Do sanskrytu zasiadłam dopiero przedwczoraj, więc no... ;P

Plany na marzec prezentują się następująco:


Zestaw prosty i raczej wykonalny. No chyba, że się jest leniwcem patentowym. W sumie powinnam jeszcze dopisać, żeby nie zaglądać do krakowskiej Taniej Książki na Grodzkiej, bo bankructwo gwarantowane. I zagracenie pokoju, bo skoro skończyły się już półki to teraz powoli zaczynają się budować stosiki... ;)